Tak samo w żniwa 1946 r., kiedy byliśmy na przeszkoleniu w sotni „Burłaki” pod Przemyślem, członkowie „PŻ” z sotni „Burłaki”, (pseudonimów ani nazwisk ich nie znam) na oczach sotni „Burłaki” i „Stacha” zastrzelili, również za ucieczkę z bandy, trzech mężczyzn.
IPN Rz 072/1, t. 59, k. 82 Protokół przesłuchania Ukraińca z sotni UPA „Stacha” Andrija Fanika ze wsi Ratnawica.
Słyszałem od swych kolegów z sotni „Łastiwki”, że w ich sotni walczą jeszcze przeciwko Polsce prawdziwi Niemcy. Nasi dowódcy mówili nam stale, że nie godzi się Ukraińcowi, aby nie walczył przeciwko Polsce i Rosji, że dla tej walki każdy Ukrainiec powinien poświęcić swe życie, tak jak oni w każdej chwili są zdolni to zrobić. A tych, co nie chcą z nami walczyć, będziemy powieszać dla postrachu innych. Widziałem, jak członkowie PŻ schwytali trzech dezerterów z UPA, których na oczach wszystkich członków sotni „Stacha”, „Kryłacza” i „Burłaki” rozstrzelali. Było to w okresie żniw 1946 r. koło wsi Grąziowa, powiat Przemyśl. Również za niepodporządkowanie się rozkazom „UPA” został rozstrzelany w zimie 1946 r. w lesie Bukowce, powiat Sanok, młody chłopak, pochodził on z mej sąsiedniej wioski Płonnej, powiat Sanok. Przypominam sobie również, że jeden gospodarz z wioski Kulaszne, powiat Sanok, nie chciał pomagać UPA, odmówił, aby jego syn miał walczyć z nami, wobec czego PŻ zrabowała jego gospodarstwo, a jego zbili i zabrali do lasu, co się z nim stało, tego nie wiem.
IPN Rz 072/1, t. 59, k. 59
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz