„Nagle „Burłaka” (nie wiem, co miał na myśli i do kogo się zwracał) mówi, że jeśli ktokolwiek z rodzin jego strzelców ucierpi z rąk Służby Bezpeky, wystrzela cała bojówkę. Prawdopodobnie coś się wydarzyło w jakimś rejonie, bo nie mówiłby tego na próżno.”
Dmytro Hryćko „Ciapka” Las płonie
„W jaki sposób odbywał się werbunek do UPA ?
Werbunek do UPA przeprowadzała Polowa Żandarmeria w ten sposób, że chodziła po wsiach swojego rejonu i zabierali, obojętnie, czy dany mężczyzna chciał iść do bandy, czy też nie. W razie oporu przez werbowanego rozstrzeliwano go na miejscu. Zaznaczam, że każdego siłą zabranego mężczyznę oddawała dana sotnia do sotni w inny rejon w celu uniemożliwienia mu dezercji. W razie dezercji powyższego i niemożliwości ujęcia go, karali rodziców dezertera zabierając inwentarz i inne rzeczy.”
Dmytro Hryćko „Ciapka”
„Wojtowicz Mikołaj pseudo „Szyszka” urodzony dnia 3 VIII I9I7 r. w Grunziowej. Dnia 4 VII I946 r. banderowcy urządzili obławę we wsi Grunziowej celem wzięcia wszystkich młodych mężczyzn do bandy. Zabrany został wtedy Wojtowicz Mikołaj i wdzielony do sotni „Łastiwki” w Grunziowej. W tym czasie przybywa sotnia „Burłaka” oraz przyszła z Karpat sotnia „Suchego”. Sotnia „Łastiwki” w lesie między Grunziowa a Jamną odbywała ćwiczenia. Dnia 8 VII I946 r. Wojtowicz prosił D-cy sotni „Łastiwki” żeby go puścił do domu celem zabrania bielizny i ubrania. „Łastiwka” go puścił i Wojtowicz korzystając z tego poszedł do Woli Korzenieckiej gdzie przepracował i dnia 9 VII I946 r. zgłosił się do sztabu Garnizonu w Birczy powołując się na to, że wójt gminy Wojtkowa Dachow obiecał pomóc w wypadku jeśli się nie będzie sprzyjać banderowcom.”
IPN
„Dnia 4 lipca I946 r. do gromady Grąziowy przyszło około 11 banderowców, ja wtenczas byłem na ulicy i zauważyłem że idą banderowcy. Chciałem się wrócić lecz oni zawołali żebym stanął. Tak ja stanąłem i czekam aż dojdą, gdy doszli, mówili że pójdziemy razem.
Ja się odpierałem i mówię że nie pójdę, lecz na to nie zważyli, a mnie zabrali i poprowadzili do lasu na Górną Grąziową, tam się przenocowali w lesie. Na drugi dzień zrobili pobudkę, a nas zostawili na boku i ich cała sotnia pod dowództwem „Łastiwki” przeprowadziła poranne ćwiczenia oraz i ćwiczenia z karabinami.
Po zakończeniu ćwiczeń przyszli do nas, dziewięciu nowych, sam „Łastiwka” i kilku oficerów pytając się nas czy który jest chory. Odpowiedzieli my że wszyscy chorzy, uznali tylko dwóch chorych, których zwolnili do domu, zabierając im buty, a nam zakazali, żeby się nikt z nas nie ważył uciekać, bo będzie wyniszczona cała rodzina, i mówiąc nam, że my teraz będziemy razem wojować, do wywalczenia Samodzielny Ukrainy. Około godziny I7-tej zabrali nas do Górnej Grąziowej na obiad wraz z całą sotnią. W Grąziowej byłem przez 4 dni w bandzie, skąd uciekłem do Birczy i do W.P.”
Mykoła Wojtowicz
IPN
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz