poniedziałek, 5 stycznia 2026

Materiały źródłowe


 

IPN Rz 072/1, t. 64, k. 199-200
 
 Sława Ukrainie 
 Druhu Wychownik?
„1/ Na Wasze ręce przesyłam raport za miesiąc styczeń z załącznikami.
Odnośnie załączników, to „Wertej”? poprawiłem (błędy ortograficzne), jednak niczego prawie nie zmieniałem. Więc walki pododdziału 521 ja niczego nie poprawiałem, ponieważ poczta do Was odchodziła, a strzelcy akurat kończyli pisać. Podałem strzelcom tylko […], po których oni pisali.
2/ Dni 22 i 29 stycznia z oddziałem nie świętowałem, dlatego, że pododdział 520 z dowódcą Ł. [Łastiwką] dotychczas nie dołączył [do oddziału]. Kiedy przyjdzie, odbędziemy święto.
3/ Moralna wartość oddziału jest raczej […] podupadła. Przyczyny Wy na pewno znacie. Zresztą ja krótko je podałem.
Pod koniec miesiąca grudnia 1946 r. dwa pododdziały 519 i 520 zaczęły kwaterować we wsi Grąziowa w górnym końcu. Pod kwaterą pocztu [sztabu sotni], oprócz niektórych dowódców (mnie nie było) mieścił się jeden rój. Między dowódcą Ł. [Łastiwką] i Żurawlem zaczęła się kłótnia. W końcu dowódca Ł. [Łastiwka] rzucił swój PPS pod stodołę i rozbroił czotowego Ż. Najmłodszy ich brat Żurawłyk widząc to odbezpieczył 10-strzałowy karabin automatyczny i rzucił się do nich, ale „Hryniuka” go powstrzymał. Ludzie na to patrzyli i mówili: „joj, joj, co z tego będzie”. [(… …)].
Raczej bym tej sprawy Wam nie podawał, bo dokładnie jej nie znałem. Sprawa ta, jak Wam wiadomo, nie jest pierwszą. Podobne historie zdarzały się wcześniej. Z jakiegoś powodu nikt w tej sprawie nie postawił końcowej kropki.
4/ Ucieczka referenta [SB] „Orła” do Wojska Polskiego w Birczy wpłynęła na ogół ujemnie. Wszyscy spodziewają się, że będzie prowadzić. Ludność również strwożona. Dużo wiedział. Dowódca Ł. [Łastiwka] uważał go za najpewniejszego człowieka i we wszystkim mu się zwierzał.
5/ Jak opowiadali strzelcy z PŻ, którzy byli z dowódcą Ł. [Łastiwką] za Sanem, ludność polska bardzo pozytywnie odnosiła się do powstańców. Na zebraniach mówili: „my chcemy współpracy”. W Przemyślu gadają: „co za ładni chłopcy – porządni”.
Rajd opiszę, gdy dołączy pododdział.
Bohaterom Chwała!
Pozdrawiam, Kossacz [wychowawca polityczny sotni UPA „Łastiwki”]
Postój, 1.02.1947.”


niedziela, 4 stycznia 2026

Materiały źródłowe

 Tak samo w żniwa 1946 r., kiedy byliśmy na przeszkoleniu w sotni „Burłaki” pod Przemyślem, członkowie „PŻ” z sotni „Burłaki”, (pseudonimów ani nazwisk ich nie znam) na oczach sotni „Burłaki” i „Stacha” zastrzelili, również za ucieczkę z bandy, trzech mężczyzn.

IPN Rz 072/1, t. 59, k. 82 Protokół przesłuchania Ukraińca z sotni UPA „Stacha” Andrija Fanika ze wsi Ratnawica.


Słyszałem od swych kolegów z sotni „Łastiwki”, że w ich sotni walczą jeszcze przeciwko Polsce prawdziwi Niemcy. Nasi dowódcy mówili nam stale, że nie godzi się Ukraińcowi, aby nie walczył przeciwko Polsce i Rosji, że dla tej walki każdy Ukrainiec powinien poświęcić swe życie, tak jak oni w każdej chwili są zdolni to zrobić. A tych, co nie chcą z nami walczyć, będziemy powieszać dla postrachu innych. Widziałem, jak członkowie PŻ schwytali trzech dezerterów z UPA, których na oczach wszystkich członków sotni „Stacha”, „Kryłacza” i „Burłaki” rozstrzelali. Było to w okresie żniw 1946 r. koło wsi Grąziowa, powiat Przemyśl. Również za niepodporządkowanie się rozkazom „UPA” został rozstrzelany w zimie 1946 r. w lesie Bukowce, powiat Sanok, młody chłopak, pochodził on z mej sąsiedniej wioski Płonnej, powiat Sanok. Przypominam sobie również, że jeden gospodarz z wioski Kulaszne, powiat Sanok, nie chciał pomagać UPA, odmówił, aby jego syn miał walczyć z nami, wobec czego PŻ zrabowała jego gospodarstwo, a jego zbili i zabrali do lasu, co się z nim stało, tego nie wiem. 
 
IPN Rz 072/1, t. 59, k. 59



 

sobota, 3 stycznia 2026

Materiały źródłowe

„Nagle „Burłaka” (nie wiem, co miał na myśli i do kogo się zwracał) mówi, że jeśli ktokolwiek z rodzin jego strzelców ucierpi z rąk Służby Bezpeky, wystrzela cała bojówkę. Prawdopodobnie coś się wydarzyło w jakimś rejonie, bo nie mówiłby tego na próżno.”

Dmytro Hryćko „Ciapka” Las płonie

 
„W jaki sposób odbywał się werbunek do UPA ?
Werbunek do UPA przeprowadzała Polowa Żandarmeria w ten sposób, że chodziła po wsiach swojego rejonu i zabierali, obojętnie, czy dany mężczyzna chciał iść do bandy, czy też nie. W razie oporu przez werbowanego rozstrzeliwano go na miejscu. Zaznaczam, że każdego siłą zabranego mężczyznę oddawała dana sotnia do sotni w inny rejon w celu uniemożliwienia mu dezercji. W razie dezercji powyższego i niemożliwości ujęcia go, karali rodziców dezertera zabierając inwentarz i inne rzeczy.”
Dmytro Hryćko „Ciapka”
IPN 
 
 
„Wojtowicz Mikołaj pseudo „Szyszka” urodzony dnia 3 VIII I9I7 r. w Grunziowej. Dnia 4 VII I946 r. banderowcy urządzili obławę we wsi Grunziowej celem wzięcia wszystkich młodych mężczyzn do bandy. Zabrany został wtedy Wojtowicz Mikołaj i wdzielony do sotni „Łastiwki” w Grunziowej. W tym czasie przybywa sotnia „Burłaka” oraz przyszła z Karpat sotnia „Suchego”. Sotnia „Łastiwki” w lesie między Grunziowa a Jamną odbywała ćwiczenia. Dnia 8 VII I946 r. Wojtowicz prosił D-cy sotni „Łastiwki” żeby go puścił do domu celem zabrania bielizny i ubrania. „Łastiwka” go puścił i Wojtowicz korzystając z tego poszedł do Woli Korzenieckiej gdzie przepracował i dnia 9 VII I946 r. zgłosił się do sztabu Garnizonu w Birczy powołując się na to, że wójt gminy Wojtkowa Dachow obiecał pomóc w wypadku jeśli się nie będzie sprzyjać banderowcom.”
IPN
 
„Dnia 4 lipca I946 r. do gromady Grąziowy przyszło około 11 banderowców, ja wtenczas byłem na ulicy i zauważyłem że idą banderowcy. Chciałem się wrócić lecz oni zawołali żebym stanął. Tak ja stanąłem i czekam aż dojdą, gdy doszli, mówili że pójdziemy razem.
Ja się odpierałem i mówię że nie pójdę, lecz na to nie zważyli, a mnie zabrali i poprowadzili do lasu na Górną Grąziową, tam się przenocowali w lesie. Na drugi dzień zrobili pobudkę, a nas zostawili na boku i ich cała sotnia pod dowództwem „Łastiwki” przeprowadziła poranne ćwiczenia oraz i ćwiczenia z karabinami.
Po zakończeniu ćwiczeń przyszli do nas, dziewięciu nowych, sam „Łastiwka” i kilku oficerów pytając się nas czy który jest chory. Odpowiedzieli my że wszyscy chorzy, uznali tylko dwóch chorych, których zwolnili do domu, zabierając im buty, a nam zakazali, żeby się nikt z nas nie ważył uciekać, bo będzie wyniszczona cała rodzina, i mówiąc nam, że my teraz będziemy razem wojować, do wywalczenia Samodzielny Ukrainy. Około godziny I7-tej zabrali nas do Górnej Grąziowej na obiad wraz z całą sotnią. W Grąziowej byłem przez 4 dni w bandzie, skąd uciekłem do Birczy i do W.P.”
Mykoła Wojtowicz
IPN